Wieczór — przy zachodzie, nad Gimem.
Stoję tu od dwudziestu lat, za każdym razem kiedy jestem na Mazurach. Nie nad Gimkiem — tam jest ośrodek, ludzie, słychać śmiech dzieci. Tu jest inne jezioro — starszy brat, większy, spokojniejszy. Gim. Nikt mu nie przeszkadza o zachodzie słońca.
Borecki pisał: ‹Gimek jest zwinny jak młodszy, Gim jest dostojny jak starszy. Patrz na obydwa — ale znaj ich imiona.›
Zachód słońca nad Gimem — każde lato, każda pora. Nigdy nie przestaje mnie zaskakiwać.
Wańkowicz pisał o tej ziemi w trzydziestym szóstym — w książce nazwanej ‹Na tropach Smętka›. Mazurzy, o których pisał, mówili po polsku i mieszkali w Prusach. Nie mieli własnego państwa, ale mieli tę puszczę — i mieli Smętka. Ducha tej ziemi, starszego niż żadna mapa. Kiedy patrzyłem na ten zachód tamtego wieczoru, myślałem że Smętek też patrzy — z drugiej strony wody.
Marion Dönhoff była związana z niemieckim ruchem oporu przeciw Hitlerowi. Jesienią 1941 roku przejechała konno przez Mazury i nocowała w Nadleśnictwie Dłużek. Po wojnie stała się jedną z najważniejszych orędowniczek pojednania polsko-niemieckiego. Może patrzyła na ten zachód słońca z tej samej strony jeziora.