Na trasie, w borze sosnowym.
Usłyszałem go zanim go zobaczyłem. Najpierw seria — ta-ta-ta-ta-ta-ta-ta — jakby linia wznosiła się w górę, każde uderzenie mocniejsze od poprzedniego, a potem cisza. I znowu. Ktoś wyrąbał drzewo z wnętrza. Ten rąbie całe życie.
Największy z naszych dzięciołów, czarny jak smoła z czerwoną czapką. Słyszałem go z ponad pół kilometra w cichym lesie — głuche, mocne dudnienie, jak echo w drewnie. Las milknie kiedy on pracuje, jakby wiedział że to ważne.
Stukot jego to nie pieśń — to praca.›
Przy tej chojce, gdzie stoisz, rośnie jeszcze jeden strażnik — dużo cichszy od dzięcioła. Borecki pisał o nim: ‹ładnie pachnie, ale nie zrywaj — to strażnik torfnioku›. Znajdziesz go przy mokradłach i borach bagiennych — drobne białe ksiotki, intensywny zapach, chroniony. To trudne, ale masz tylko 4 możliwości do wyboru. Dobrze się zastanów. Borecki się nie mylił.
Sama nazwa ‹Czarny Piec› brzmi jak gotowa lokacja z gry przygodowej — można ją czytać jak ślad po ogniu, smole, dymie i ludziach żyjących głęboko w lesie. Ten czarny dzięcioł, którego właśnie słyszysz, rąbał tu swoje dziuple na długo przed jakąkolwiek grą.