Lipca 31-tego — ostatni zapisek Rybołowa, zachodni brzeg Gimku.
Stary rybołów, ten którego znam od trzynastu lat, krąży rankiem nisko nad wodą. Jeśli będziecie cicho — zobaczycie go. Tnie taflę szponami naprzód jak żywa strzała. On tu był, zanim był ośrodek, zanim była droga, zanim był człowiek nad tym jeziorem.
Ale ostatnie pytanie nie jest o ptaka ani o rybę. Jest o to, co tu naprawdę mieszka od zawsze. Czytaj uważnie — weź pierwsze litery każdego zdania kursywą, od góry do dołu.
Stoisz tam gdzie Gimek zaczyna się od zachodu.
Melchior Wańkowicz też tu stał — w roku trzydziestym piątym.
Echo jego kroków słychać jeszcze między chojkami.
Ten co patrzy na jezioro od zarania — nie jest rybołowem.
En duch, co ma mniano zamiast twarzy — strzeże i boru i wody.
Kto przeszedł całą stecką — ten wie. Wpisz jego mniano.
Pierwsze litery każdego zdania kursywą, z góry na dół — sześć liter.
Najlepszy trop wcale nie musi prowadzić do skarbu. Czasem prowadzi do opowieści — a kiedy już ją poznasz, miejsce, przez które idziesz, nigdy nie wygląda tak samo. Stoisz teraz na końcu jednej opowieści i na początku kolejnej.